Info

avatar Ten blog rowerowy prowadzi wohumano z miasteczka Sieradz. Mam przejechane 27671.40 kilometrów w tym 3435.84 w terenie. Jeżdżę z prędkością średnią 19.59 km/h i się wcale nie chwalę.
Suma podjazdów to 0 metrów.
Więcej o mnie.

baton rowerowy bikestats.pl

Znajomi

Moje rowery

Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy wohumano.bikestats.pl

Archiwum bloga

  • DST 48.65km
  • Teren 48.65km
  • Czas 02:20
  • VAVG 20.85km/h
  • VMAX 42.60km/h
  • Sprzęt ridgeback
  • Aktywność Jazda na rowerze

niby Równa, ale dalej

Wtorek, 23 marca 2010 · dodano: 23.03.2010 | Komentarze 0

Zabrałem ze sobą brata

Pierwszą bestie spotkaliśmy na ul: Reymonta która prowadzi w kierunku Charłupi Wlk.

Po prawo stado hodowlane gęsi lub kaczek, z daleka widziałem tylko biały rój.

Pozuje do zdjęcia

Dojeżdżamy do Charłupi Wlk, do miejsca gdzie trwają pracę nad budową zbiornika wodnego Smardzew. Za rok lub dwa będzie tu się działo...



Główna ulica w Charłupi Wlk

Kościół

Cmentarz

Przez Oraczew, długą wieś ulicówkę dojeżdżamy do Sadokrzyc, jak jest napisane w wikipedii bardzo bogatej wsi.
Niesamowity wiatrak koźlarz z 1920 r. Z górki na której stoi wiatrak widać bloki i wieżowce Sieradza, do którego jest stąd około 12 km.


Z Sadokrzyc dojeżdżamy do Wągłczewa, gdzie pstrykam zdjęcie kościoła.


Teraz szukamy drogi do wsi Równa. Podpowiedź życzliwego autochtona prowadzi nas do niej, a nawet dalej. W drodze atakuje nas horda psów, ale uchodzimy z butami na nogach.
Poproszony przez kurę o małą sesje foto spełniam jej życzenie.

Krzyż przydrożny w Brudzewie

Jedziemy dalej mijamy jakąś wioskę ale nie widząc żadnego znaku jedziemy dalej przed siebie. Niebawem po prawej stronie zauważamy bloki miasta Błaszki. Wyjeżdżamy na główniejszą ulicę i po zasięgnięciu opinii okazuje się ,że anonimowe zabudowania, które zostawiliśmy za plecami to Równa, a obecnie jesteśmy w Żelisławiu. Robi nam się miło i z tej miłości wale zdjęcie Żelisławskiego krzyża.

Wracamy do Sieradza przez Kłocko. Na pożegnanie zdjęcia z Górki Kłockiej.



la musica del dio








  • DST 39.15km
  • Teren 39.15km
  • Czas 02:11
  • VAVG 17.93km/h
  • VMAX 40.80km/h
  • Sprzęt ridgeback
  • Aktywność Jazda na rowerze

DWA CELE: DĘBINA I ZALEW PRÓBA

Niedziela, 21 marca 2010 · dodano: 21.03.2010 | Komentarze 4

WYJEŻDZAMY Z BRATEM
Z Jagiellońskiej jedziemy najpierw do marketu zaopatrzyć się w batoniki energetyczne. Ulicą 1 Maja dojeżdzamy do drogi prowadzącej do Dąbrowy Wielkiej. Wjeżdzamy w sektor huraganów. Wiatr jest bardzo silny, ukształtowanie powierzchni niekorzystne. Do Dąbrowy Wielkiej jedziemy zawrotną prędkośćią oscylującą w granicach 10 do 15 km na godzinę. Przez 10 km jedziemy jakby pod górkę, do tego deszcz chłoszcze twarz.
Dąbrówka Sieradzka

Brat ma jeszcze minę świadczącą o pozornej świeżości, ale przed Dąbrową Wlk nie daje rady i wraca do domu, dalej jade sam.

Cmentarny śmietnik i widok na pola Dąbrowy Wielkiej

Opuszczam pierwszą część wsi.

Dalej jade ze sprzyjającym wiatrem przez Sokołów,skręcam na drogę do Okręglicy, po kilkuset metrach zjeżdżam w prawo, mijam zabudowania, wjezdzam w las, mijam pierwsze skrzyżowanie, na drugim obok kapliczki skręcam w prawo i jestem w Dębinie, w mojej wczorajszej zgubie. Rozmawiam z prawdopodobnie córką lub synowa sołtysowej, która wyjasnia mi ,że dawniej wieś nazywała się Cyrklina, a obecna nazwa Dębina, czyżby Dębina porosła Cyrklinę ? :)
Co 2 dni przyjeżdza zaopatrzenie w chleb. Wioska porozrzucana, nie ma tu żadnego sklepu. Ludzie zaopatrują się w Stoczkach lub w Sieradzu. Wieś dzika, ale jej urok to własnie pierwotna dzikość. Domy chcą wedrzeć się w las a las walczy z ludźmi. Droga miękka, piaszczysta przecina wieś. Zimą dało radę przejechać bo sołtysowa wzywała odpowiednie ekipy żeby zadbały o właściwy przejazd.
Chciałbym tu mieszkać. Jeżeli trafie 6 w totka (a gram raz na miesiąć :)) to kupię sobie tutaj ziemie i będe tu mieszkał (hehe).W Dębinie zjadam pierwszego batona. Cały jestem już w cętki od błota. Koniec posiłku i ruszam dalej w trasę.
WIEŚ DĘBINA


Wracam na drogę do Okręglicy. Skręcam w prawo jade w kierunku Okręglicy. We wsi skręcam w lewo w drogę na skróty do Dąbrowy Wielkiej.
Skrót do Dąbrowy Wielkiej

W Dąbrowie Wlk skręcam w prawo jadę prosto ścigany przez burka (na jeden wyjazd przypada 1 burek, kiełbasy nie wziąłem , więc musiałem pożywić się adrenaliną)Dojeżdżam do mostu i cykam 2 fotki.


Skręcam za mostem w lewo i meeeeeeeeeeeeeee oto wieś Kozy.Teraz zmierzam do Ruszkowa paskudną drogą. Zapadam się i zapadam. Schodzę z roweru i idziemy pod rękę ja i mój rower.

Panorama wsi Kozy

Słońce przebiło chmury

Wjeżdżam do Stefanowa Ruszkowskiego

Od samotnej brzozy przy drodze zaczyna się moja działka.

Zalew Próba, oblodzony jeszcze. Powietrze było tak rześkie ,że mógłbym się nim opić.

Brzegiem zalewu dojeżdzam do asfaltówki. Potem do drogi głównej. Włączam nitro i jadąc powyżej 30 na godzinę mijam Tumidaj, Dębołękę, Jeziory i wpadam na obiad.




  • DST 34.57km
  • Teren 34.57km
  • Czas 01:57
  • VAVG 17.73km/h
  • VMAX 40.30km/h
  • Aktywność Jazda na rowerze

wiosenny debiut na 2 kołach

Sobota, 20 marca 2010 · dodano: 20.03.2010 | Komentarze 0

Przyszła wiosna, nadszedł czas na jazdę. Prosto z parapetówki w sąsiedniej Zduńskiej-Woli po zjedzeniu 2 naleśników, napompowaniu kół i nasmarowaniu łańcucha o 14.30 pierwszy kontakt opony z podłożem po długiej rozłące w końcu nastąpił....ufff jaka ulga. Pogoda idealna lekki momentami deszczyk, przeważnie suchy grunt, silny wiatr pomagający i przeszkadzający.Start!!!
Z mojego osiedla ruszam drogą na Wrocław, ruch na drodze w normie. Skręcam na Jeziory a potem prosto do drogi na Dąbrówkę Sieradzką.

WODOCIĄGI WKRACZAJĄ DO DĄBRÓWKI
Czarne wijące się przez parę kilometrów przewody wodociągowe a tu przyłapani na pracy przed Dąbrówką.


Minąłem Dąbrowę Wielką, Sokołów i puściłem się przez las w nieznane.



Intuicyjnie miałem znaleźć wieś Cyrkline, ale intuicja mnie zawiodła i wylądowałem w Woli Będkowskiej.
OSP w WOLI BĘDKOWSKIEJ



Za przystankiem, po tym jak rady udzielił mi mieszkaniec woli, nawróciłem się na właściwą drogę.
WŁAŚCIWA DROGA :)


Rower oblepił się błotem.

Zima jeszcze w lesie


Pojeździłem sobie po lesie i dotarłem do Redzenia Drugiego. Drugie pudło, ale miejscowa babcia wysłała mnie do Dębiny, a Cyrklina jest blisko Dębiny. Bez mapy to nawet czasem swego brata nie znajdziesz, wiec następnym razem ruszam do boju uzbrojony w jakąś ściągę.
2 ATRAKCJE REDZENIA
"poligon doświadczalny"

krzyż przydrożny

W Dębinie miałem spotkanie trzeciego stopnia z miejscowym psim postrachem. Mocniejsze walenie w pedał załatwiło sprawę,ale w przyszłości będę woził ze sobą jakieś pęto kiełbasy, jak pies nie zje to sam zjem. Ludzie na wsi ciągle nie mają wyobraźni i puszczają swoje burki samopas i jakby mi się taki wgryzł w nogę to odgryzę mu nie tylko nogę. Opuściłem Dębine i te piękne okolice, odludne, pełne lasów, świetne miejsce na osiedlenie się i wjechałem na znajomą drogę z Burzenina do Sieradza.
Żeglina trochę zaszalała i zmoczyła okoliczne łąki tworząc okresowe zbiorniki, parę dni dobrej pogody, porządnego wiania i ostatnia pamiątka po zimie wyparuje.